- Idziemy ?- spytał Thomas po pewnym czasie.
- No - odpowiedziałam - Thomas ?
- Tak ?
- Nic mi nie mówiłeś że straciłeś bliską osobę.
- Nie chciałem cię martwić, a czas z tobą tak dobrze biegł że nie chciałem również siebie zamartwiać.
- Rozumiem.
- Ale ciesze się że wreście komuś o tym powiedziałem.
- Mówiłam ci że mi możesz powiedzieć wszystko.
- Tak wiem. Wpadniesz jeszcze do mnie na chwile?
Popatrzyłam na zegarek. Nie było wcale tak bardzo późno.
- W sumie to mogę jeszcze do ciebie przyjść ale pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Pomożesz mi w lekcjach. Mam u ciebie plecak.
- No dobrze. Jestem mądry
Zaśmiałam się.
- Wątpisz w moją inteligencję ?- spytał unosząc prawą brew.
- Nie skąd. Po prostu masz taki fajny akcent.
- To miał być komplement ?
- Chyba tak.
- W takim razie dziękuje.
- Prosze.
- A teraz jeszcze jedno pytanie.- powiedział z tajemniczym uśmiechem na twarzy.
- Mów.
- Co zrobiłabyś gdybym zrobił tak ?
Szybkim ruchem założył mi ręce wokół brzucha i zaczął mną kręcić. Po paru minutach puścił mnie. Strasznie kręciło mi sie w głowie. Usiadłam na chodniku i położyłam ręke na mojej głowie.
- W moim domu ci rozmasuje nie bój. Chodź przecież przez taką zabawe nie padniesz na atak serca.
- Założymy się ?- spytałam po chwili
Przyłożyłam ręke do serca i udawałam że umieram.
-O nie. Potrzebna reanimacja i sztuczne oddychanie. - krzyknął Thomas
Wziął mnie na ręce i szedł do domu.
- Ej ludzie się na nas patrzą - wydukałam mu do ucha gdy zauważyłam starszą panią wyglądającą z okna
- Oj tam
Byłam tak blisko że czułam jego oddech na mojej szyi. Z trudem powstrzymałam sie od pocałowania go. Gdy tylko doszlismy do jego domu zeszłam z jego rąk a on otworzył mi drzwi i powiedział :
- Panie przodem.
- Heh nie wierze. Jaki z ciebie dżentelmen
- Ależ oczywiście że jestem dżentelmenem moze szklankę wody ?
- Nie no rozwalasz mnie swoimi tekstami. Bądź sobą bo bardzo cie lubie.
- Dla ciebie wszystko.
Teraz dopiero sie zorientowałam że on ze mną flirtuje. Czyżbym mu się podobała ?
- To ja ide do twojego pokoju.
Weszłam po schodach na górę jednak na korytarzu stanęłam i patrzyłam na gitarę. Zawsze chciałam mieć i się uczyć na niej grać.
- Co jest ?- spytał Thomas stojąc na schodach.
- Umiesz grać? - wskazałam na instrument
- Trochę.
- Zagrasz cos mi ?
-No nie wiem. Dawno nie grałem.
- Dasz radę.
Położyłam mu ręke na ramieniu.
- No dobra
- Wiedziałam że zmiękniesz.
Zrobił złą mine jednak ja wiedziałam że tylko gra.Weszliśmy do jego pokoju.
- Piosenka z dedykacją dla ciebie- powiedział po czym zaczął grać i spiewać.
Po skończonym utworze odłożył gitare i czekał aż coś powiem.
- Muszę przyznać że jesteś z każdą chwilą coraz bardziej fajny.
- Dzięki
Widziałam że się zarumienił. Podeszłam do biurka, wyjęłam z plecaka książki i zaczełam robić lekcje.
- Co ty robisz ?- spytał
- Odrabiam lekcje.
Po paru minutach ciszy zaczął we mnie rzucać małymi kulkami zrobionymi z kartki papieru.
- Chce zrobić te lekcje. - powiedziałam zdenerwowana bo miałam całe włosy w kulkach z papieru.
- Ale ja ci na to nie pozwole.
Usiadł przede mną na biurku i spojrzał mi głęboko w oczy. Zaczął powoli wyciągać z moich włosów kulki. A potem niepostrzeżenie przytulił mnie.
- Przepraszam ja.... ja nie chciałem. Tak się jakoś wyrwało. - był bardzo blisko mnie
- Nie tłumacz się. - spojrzałam na niego.
Trzymałam jego rękę w mojej. Nie chciałam jej puścić. Nie teraz. On nadal się na mnie patrzył. Czułam jego wzrok na całym moim ciele.
- Wiesz o tym że ty mnie w sobie rozkochujesz ? - powiedziałam po chwili ciszy
Znów nie pomyślałam nad tym co mówie. Thomas spojrzał sie na mnie. Swoją dłonią odgarnął włosy z mojej twarzy. Przeszedł mnie lekki dreszcz. To co między nami było... nie umiem tego określić. Przyjaźń ? Sama już nie wiedziałam. Chciałam sie przekonać co tak naprawde nas łączy.
- Lucy... - zaczął spokojnym tonem. - ty też mi się podobasz jednak to trudne. Czuje że mogę ci powiedzieć wszystko jednak od kiedy zerwano mój dość poważny związek załamałem się i nie mam już tak wielkiego zaufania do dziewczyn jak kiedyś. - mówił ze spuszczoną głową- Od samego początku byłaś dla mnie kimś wyjątkowym.
- Mi możesz zaufać.
- Wiem ale nie o to chodzi że ci nie ufam. Ja się boję.
Ponownie go przytuliłam. Taki szczery, ładny, wrażliwy chłopak a ma w życiu tak dużo przykrych sytuacji.
- Pomogę ci.
Pierwszy raz widziałam tak wrażliwego chłopaka. Wiele musiał przeżyć ale wiedziałam że teraz to się zmieni bo ma mnie.
- Wiesz że każda dziewczyna która słyszała że jej sie wyżalam zostawiała mnie ?
- Nie widziałam ale nie martw się ja taka nie jestem.
- Wiem.
- Nie musisz się bać.
Znów poczułam jego spojrzenie. Nie wytrzymałam. Co tam że znam go tylko pare dni to i tak za dużo , co tam że nie poznałam jeszcze całej jego rodziny ważne że znam jego i co tam że boi sie związku przy mnie będzie inaczej wiem to. Tak pocałowałam go a on się nawet nie bronił .Wiedziałam ze on tego chce tak samo jak ja. Koniec męki. Już nie będe musiała marzyc jak to jest gdy go pocałuje.Nasz pocałunek trwał jakby patrzeć na czas dosć długo ale dla mnie wciąż za mało. Odsunelismy się od siebie.
- To było..... wow. - powiedział po dłuższej chwili ciszy.
- Tak mi też się podobało.
Przejechał palcem po moim policzku.
- A teraz dasz mi zrobić lekcje?- spytałam
- Po tym co się stało. No cos ty ?
Wziął mnie za rękę posadził na sofie i włączył telewizor. Siedzielismy tak aż nie zadzwonił mój telefon. Przyszedł sms od Evelin.
- Jak tam u Thomasa ?
Odpowiedziałam jej dość krótko:
- Super. Cały , no prawie cały, dzień z nim. I pocałunek. Czego chcieć więcej ? A teraz sorki bo jestem jeszcze u niego. Szczegóły po powrocie do domu trzymaj sie.
Gdy spojrzałam na zegarek dochodziła 19:30.
- Ja chyba będę wracać - powiedziałam ze smutkiem w głosie.
- Mogę po ciebie jutro przyjść przed szkołą ?
- No dobrze.
Zeszłam na dół schodami a Thomas szedł za mną. Otworzył mi drzwi i pocałował w policzek.
- Do jutra - krzyknęłam i pobiegłam do domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz